Witkacy zatriumfował w Teatrze Miejskim

«Przypadek czy świadomy zabieg? „Szewcy”, najnowszy spektakl Teatru Miejskiego z Gdyni, to ogromne zaskoczenie. Z połączenia wielu nierównych elementów powstała całość, która dała znakomity efekt.
W literaturze nic się nie skończyło, ani nie wyczerpało, chciałoby się powiedzieć oglądając najnowszą premierę w reżyserii Jacka Bunsha. Witkacy w jego wykonaniu brzmi tak, jak powinien. Bez zbędnych udziwnień, przepisywania i dopisywania aktualnych kontekstów. Wystawiony „po bożemu”, zachwyca nowatorską formą i błyskotliwą diagnozą społeczną. Wyprzedza dokonania teatru niemieckiego niemal o wiek i wciąż wydaje się mieć znacznie więcej widzom dopowiedzenia, niż którykolwiek ze współczesnych dramatów.
Teatr to miejsce, w którym – na szczęście – wielu rzeczy nie sposób przewidzieć. Przerysowane gagi, kiepska scenografia, sztampowa reżyseria, to wszystko widzieliśmy już na gdyńskiej scenie wiele razy. Za każdym razem w równie niestrawnej formie. I nagle wszystko zaskoczyło. Posunięty do granic dobrego smaku obciach okazał się strzałem w dziesiątkę.
Na łamach miesięcznika „Teatr” Jagoda Hernik-Spalińska trafnie zauważa, że pozostawiony w spokoju Witkacy, spełnia wszystkie warunki teatru zaangażowanego społecznie. Po obejrzeniu gdyńskich „Szewców” pozostaje tylko przyklasnąć autorce. Bohaterowie sztuki żonglują konwencjami językowi również łatwo, jak refleksjami natury społeczno-filozoficznej. Popadają w przesadę, by po chwili poddać się wyrafinowanej autoanalizie. Z pozornego chaosu budują rzeczywistość, która można próbować odczytywać na każdym możliwym poziomie.
Niewątpliwie ogromna w tym zasługa samych aktorów. Wszyscy bez wyjątku grają znakomicie. Rzuceni na głęboką wodę, zmuszeni do przekroczenia wszelkich warsztatowych granic, instynktownie, niemal w każdym nadarzającym się momencie, próbują podszyć swoje sceniczne postacie choć odrobiną autentycznego człowieczeństwa. W konsekwencji partiom zagranym na tonach najwyższych towarzyszą momenty przepełnione absolutnym wyciszeniem, a nawet pełnym gorzkiej autorefleksji smutkiem.
Nie sposób nie wspomnieć o ogromnej pracy, jaką wykonał odpowiedzialny za ruch sceniczny Filip Szatarski. Gra Juliusza Warunka, Filipa Frątczaka, Elżbiety Mrozińskiej, Rafała Kowala czy Grzegorza Wolfa to w dużej mierze perfekcyjnie poprowadzony ruch. Co zaskakujące, wymyślony jakby wbrew aktorom, na przekór ich fizycznym możliwościom, uwierający równie mocno jak skomplikowany język ich scenicznych postaci.
Od lat nie widziałam na gdyńskiej scenie tak dobrego spektaklu.

Najnowsze aktualności

 

Koncert, na którym można spać. Morton Feldman na 100. urodziny. Wstęp wolny!

Można leżeć, czytać, zamknąć oczy, trzymać się za rękę, a nawet zasnąć. Można przyjść na trzy i pół godziny albo tylko na chwilę. Bez sztywnej etykiety, bez obowiązku siedzenia w bezruchu. 17 października o godz. 18.00 zapraszamy do Centrum św. Jana w Gdańsku na niezwykłe spotkanie z muzyką Mortona Feldmana w wykonaniu Emilii Karoliny Sitarz i Ewy Liebchen.

 

Koza, Kuba Więcek & live band Uroczysta Gala 19. edycji Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej

Prowadzenie: Lee Heffner

Koza i Kuba Więcek to duet działający na styku rapu, jazzu, teatru i eksperymentu. Ich tegoroczny album „Człowiek zwany ciszą”, podobnie jak poprzednie, został bardzo wysoko oceniony przez krytykę, „Polityka” uznała go za najlepsze z dotychczasowych osiągnięć, których polscy raperzy ze ścisłej czołówki, m.in. Taco Hemingway i Mata, „mogą pozazdrościć”.

 

Marta Miłoszewska i jej PIN DO KULTURY

15 października o godz. 17:50 na antenie TVP Gdańsk w audycji „PIN do kultury” Marta Miłoszewska zaprosi widzów na powracający po pięciu latach Festiwal R@Port i finał Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej.